Browar Spółdzielczy i ludzie wykluczeni

Browar Spółdzielczy i ludzie wykluczeni – ten pomysł powstał z pasji do piwa, morza i potrzeby zmiany. Jest pierwszym na świecie browarem zatrudniającym 90% osób niepełnosprawnych intelektualnie. Piwo warzone jest w sposób tradycyjny, z najlepszej jakości składników, w małym browarze rzemieślniczym w Pucku. Cały proces produkcji piwa odbywa się manualnie, praktycznie bez użycia elektroniki.

Historia browaru zaczęła się w 2014 roku od Agnieszki i Janusza.

Przez kilka lat pracowałem w szkole specjalnej, potem współtworzyłem w Pucku zakład terapii zajęciowej – mówi Janusz Golisowicz, terapeuta i kierownik browaru. – Widziałem, jak moi wychowankowie nie potrafią się znaleźć na rynku pracy, jak chwytają się różnych zajęć lub po prostu żyją w biedzie. Najtrudniej miały młodsze roczniki, którym nie przyznano rent albo odebrano je po jakimś czasie jako cudownie uzdrowionym. Marzyło mi się dla nich przedsiębiorstwo społeczne. Jednak niechęć i opór, jakie napotkałem, nie sprzyjały tym planom. Dopiero gdy na jednym ze szkoleń w Ośrodku Wsparcia Ekonomii Społecznej w Gdańsku poznałem Agnieszkę Dejnę, która skończyła studia biznesowe i ma dyplom MBA, moje marzenie stało się realne. Agnieszka pomogła mi założyć spółdzielnię. Teraz uzupełniamy się – ja nadzoruję produkcję piwa, ustawiam grafik, rozstrzygam sprawy pracownicze, a Agnieszka zarządza finansami, zajmuje się reklamą, sprzedażą, rozwojem firmy.

Agnieszka i Janusz zminieli rzeczywistość osób niepełnosprawnych.

Ich niezadowolenie z tego, jak wygląda świat osób niepełnosprawnych, zaczęło zmieniać się w pomysł na zmianę. Postanowili założyć spółdzielnię socjalną, czyli połączenie przedsiębiorstwa i organizacji pozarządowej, z definicji nakierowaną na zatrudnianie osób wykluczonych społecznie. Zależało im na tym, by było to coś, czego do tej pory nie było. Chłopaki są obecni na każdym etapie produkcji piwa, od uruchamiania warzelni, poprzez dorzucanie chmieli i pilnowanie temperatur, aż po sprzątanie, rozlew i etykietowanie butelek. Pracują na sprzęcie porównywalnym do „syrenki”, elektroniki niewiele, a wszystko działa, jak się solidnie młotkiem przywali. Ale to się przy nich idealnie sprawdza. Mają powtarzalną pracę i są w niej perfekcyjni. Piwo jest tylko narzędziem, narzędziem do tworzenia zmiany w bardzo konkretnych ludziach, do zmieniania ich życia. Stąd wywodzi się ich motto: „Piwo, które warzy więcej!”.

Trzeba zmienić myślenie lekarzy i pracodawców w Polsce.

W Browarze Spółdzielczym pierwsze warzenie piwa odbyło się 8 maja 2015r., a oficjalna premiera trzech pierwszych piw – miesiąc później w Sopocie. – Proces technologiczny produkcji piwa jest powtarzalny. Najpierw zacieranie, potem filtracja, warzenie, chłodzenie, leżakowanie i rozlew. Ta powtarzalność czynności ułatwia pracę osobom niepełnosprawnym intelektualnie, daje im poczucie bezpieczeństwa. – mówi Janusz Golisowicz. Według Agnieszki system opieki nad osobami niepełnosprawnymi, a zwłaszcza niepełnosprawnymi intelektualnie, pozostawia wiele do życzenia. – Trzeba zmieniać myślenie opiekunów, lekarzy orzeczników, pracodawców, przyjrzeć się działaniu warsztatów terapii zajęciowej. Rodzice nieraz wolą chować dorosłe dziecko w domu lub w nieskończoność trzymać je na warsztatach, niż posłać do pracy. Boją się po prostu, że może stracić świadczenie. Jeden z naszych byłych pracowników przyznał się na komisji, że pracuje w browarze – i umiarkowany stopień niepełnosprawności zamieniono mu na lekki, zabierając rentę. Tymczasem ofert pracy dla osób ze średnią czy znaczną niepełnosprawnością po prostu nie ma. Nikt nie chciał powierzyć chłopakom nawet składania długopisów. Pośredniaki, spółdzielnie socjalne i warsztaty terapii zajęciowej powinny tworzyć system naczyń połączonych. Spółdzielnia zgłasza zapotrzebowanie na pracowników i są oni przygotowywani do tej pracy na warsztatach. Po co tam na okrągło lepić kulki z gliny, robić witraże czy stroiki? Nie chcę przez to powiedzieć, że warsztaty terapii zajęciowej są niepotrzebne. Niektórzy z naszych pracowników wcześniej byli ich uczestnikami. Ale aby rehabilitacja miała sens, program tych placówek należy dopasowywać do potrzeb lokalnego rynku pracy.

Dziękujemy za motywującą historię, powodzenia!

Czytaj dalej